Dzisiejszy wpis i jego tytuł nie jest przypadkowy. Bowiem na początku kwietnia przypada kilka ważnych rocznic. Drugiego dnia tego miesiąca 2005 roku zmarł Nasz Polski Papież Jan Paweł II. A trzeciego 2000 roku umarło coś innego. Skończyła się pewna epoka. Nastąpiło tak zwane ostre cięcie. Jednego dnia pociągi osobowe przestały kursować na 1028 kilometrach linii kolejowych. Nigdy przedtem, ani nigdy potem w historii polskich przewozów nie miało miejsce zamknięcie aż tylu odcinków.
Tytuł wpisu to nawiązanie do wydarzenia z 1959 roku, to jest „The day the music died” (Dzień, w którym umarła muzyka), kiedy to w wypadku samolotu zginęło 3 młodych muzyków – pionierów rock and rolla: Buddy Holly, Ritchie Valens i Jiles Perry Richardson. W naszym przypadku można to przetłumaczyć jako „Dzień, w którym umarła kolej”. Jest to oczywiście nieoficjalny termin stworzony przeze mnie dla tej okoliczności.
Jak już wyżej wspomniałem, 3 kwietnia 2000 roku zawieszono ruch na ponad 1000 kilometrach linii kolejowych. Z tych bardziej znanych warto wymienić odcinki: Jelenia Góra – Karpacz, Korsze – Skandawa, Ostrołęka – Białystok, Pisz – Ełk, Pszczółki – Skarszewy. Jednak dla Brodnicy jest to szczególnie bolesna data, gdyż z cztero kierunkowej stacji stała się zaledwie przelotówką. Zawieszono połączenia do Sierpca i do Iławy. Ale po kolei.
Pierwszą linią przebiegającą przez tereny naszego miasta była linia 208 z Działdowa przez Brodnicę, Jabłonowo, Grudziądz i Laskowice do Chojnic. Odcinek Jabłonowo – Działdowo został oddany do użytku w 1888 roku. Następnie na przełomie wieków otwarto linię 209 do Bydgoszczy przez Kowalewo Pomorskie jak i 251 z Tamy Brodzkiej do Iławy. (Linia miała swój początek w Tamie Brodzkiej, ale pociągi osobowe zaczynały oczywiście bieg w Brodnicy). Ostatnie uruchomienie miało miejsce w 1937 roku kiedy to zaczęły kursować pociągi z Sierpca przez Rypin (według numeracji kolejowej linia zaczyna się w Kutnie).
Można tu jeszcze wymieć towarową linię wąskotorową do Ostrowitego koło Rypina, która służyła jako zaopatrzenie cukrowni, ale nie jest ona przedmiotem naszego dzisiejszego wpisu.
Wszystkie linie przetrwały II wojnę światową i komunę, jednak po przemianach ustrojowych na początku lat dziewięćdziesiątych ktoś mądry na górze stwierdził, że pociągi nie mają przyszłości i ogólnie transport zbiorowy jest be. Liczy się tylko samochód. W związku z tym mądrzy decydenci wpadli na pomysł, żeby zniechęcić pasażerów do podróżowania koleją. Zaczęto tak układać rozkład jazdy, żeby nic nigdzie nie pasowało i nigdzie nie dało się dojechać. Nazwano to „wygaszaniem popytu”. Przykładowo, normalnie pociągi między dwiema stacjami powinny kursować mniej więcej w tak zwanym takcie, czyli na przykład odjazd co dwie godziny: 6:05, 8:05, 10:05 i tak dalej. A tu nagle ograniczono liczbę połączeń do trzech albo czterech na dobę. I to o zupełnie niezrozumiałych porach z dupy: jeden pociąg o 3 rano, drugi o 4, a potem dopiero o 13. Podobnie postąpiono z przesiadkami. Na przykład pociąg z Sierpca przyjeżdżał do Brodnicy o 7:15, a do Jabłonowa odjechał 3 minuty wcześniej.
Dzięki takiej polityce skutecznie zniechęcono ludzi do podróżowania pociągami. W przypadku Brodnicy pierwszego zamknięcia dokonano już w październiku 1999 roku. Wtedy to przestały kursować pociągi do Bydgoszczy przez Golub i Kowalewo. Tytułowego dnia „ostrego cięcia”, jak już wcześniej wspomniałem, zawieszono połączenie do Sierpca i Iławy. Tym samym powiatowe miasta Nowe Miasto Lubawskie, Golub-Dobrzyń i Rypin zostały kolejowo odcięte od świata.

Lata mijały, rządy się zmieniały. Jak wyglądał przez ten czas ruch na tych liniach?
Linią 251 przejechało kilka pociągów specjalnych, ale szału nie było. Ostatecznie tory zlikwidowano w roku 2010. Po kilku latach samorząd województwa warmińsko-mazurskiego wpadł na genialny pomysł, żeby śladem dawnej linii zbudować ścieżkę rowerową. Co też zostało uczynione, obecnie od granicy w Kałudze prawie do Iławy (na ten moment ścieżka jest na ukończeniu) można spokojnie przejechać się rowerem. Niestety na terenie kujawsko-pomorskiego, czyli od Tamy Brodzkiej do Kaługi samorząd nie dogadał się z PKP i starotorze dalej straszy. Szerszą relację z wycieczki można oczywiście przeczytać na moim blogu: https://maronwedruje.com/2024/06/16/wokol-komina-12-sladem-dawnej-linii-kolejowej-nr-251-do-ilawy/


Jeśli chodzi o linię 209, to wyżej wspomniano, że odcinek Brodnica – Kowalewo został zamknięty przed dniem „ostrego cięcia”, jednak właśnie dokładnie w tą datę zawieszono połączenia na drugiej połowie trasy, to jest z Bydgoszczy do Kowalewa. Patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego można linię podzielić na 3 części. Odcinek z Brodnicy do Kowalewa miał najmniej szczęścia. Został zaorany w 2017 roku. Podobnie jak na 251 przejechało tędy kilka pociągów specjalnych, między innymi składy uruchamiane z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jeździły tam również drezynki. Były również ambitne plany, żeby kursował tędy zabytkowy parowóz, w Golubiu i Wrockach miały być punkty postojowe, knajpki itd. Zakupiono nawet lokomotywę i wagony. Ale PKP to PKP, kilka lat po zakupie na te tereny wjechały buldożery….



Odcinek z Kowalewa do Chełmży jest cały czas wyłączony z użytku, ale tory zostały zachowane. Także jakby kiedyś chciał coś gdzieś kiedyś, to być może…

Najlepiej ma się trasa z Chełmży do Bydgoszczy. Przywrócono tam regularne połączenia osobowe i wszystko jest cacy. No ale wiadomo, stolica województwa i te sprawy.
Linia 33 przez cały czas była utrzymywana w dobrym stanie. Było to spowodowane ruchem towarowym, między innymi do Kretek, Rypina i Płocka. Pozwoliło to, po kilku drobnych renowacjach przywrócić w 2021 połączenie osobowe w postaci pociągu TLK Flisak z Katowic do Gdyni! Ja osobiście uważam to za sukces. Warto wspomnieć, że do 2030 są jeszcze plany puszczenia drugiego „pośpiecha” oraz wybudowania tak upragnionego przystanku w Brodnicy na blokach. Ale czas pokaże.



Fragment linii 208 do Jabłonowa cały czas działa, kursują zarówno składy towarowe jak i osobowe. Prosta historia, nie ma się nad czym rozczulać.



Z kolei odcinek do Działdowa… Tu sytuacja jest najciekawsza. I w sumie do końca niewyjaśniona. Zacznijmy od tego, że pomimo znacznego ograniczenia oferty przewozowej w okolicach 2000 roku, przewozy miały się całkiem dobrze przez kilka lat. Do 2007 roku jeździły tam regularnie składy wagonowe, tak zwane piętrowe bipki (ehh, wspomnienia jazdy na górze i okna otwierane na kolbkę) w ostatnich latach tego okresu stopniowo wypierane przez pesozłomy, czyli autobusy szynowe SA-106. Pamiętam ostatni rok, że przez cały dzień kursowały te autobusy, oprócz pierwszego i ostatniego kursu w dniu. Wyglądało to tak, że po 21 przyjeżdżał skład z dwoma „Fiatami” na początku i na końcu składu oraz czterema „Bonanzami” (przepraszam za kolejowy slang, ale to mój blog, więc mam prawo :D). Zaraz po przyjeździe owy skład był rozłączany na pół. Jedna połowa odjeżdżała o 5:33 do Grudziądza, a druga o 5:29 do Działdowa. (Nie wiem czemu człowiek pamięta takie szczegóły. Pewnie z sentymentu). To były ostatki ruchu osobowego na tym odcinku. Potem przez rok kursował pociąg pospieszny (wtedy jeszcze nie było TLK) „Bory Tucholskie”, który pokonywał całą linię 208: z Warszawy przez Działdowo itd. itp, Chojnice do Kołobrzegu. A w następnym roku jeździł łącznik „Warmia” z Grudziądza do Krakowa, który w Działdowie łączył się z „główną” częścią z Olsztyna. Jako ciekawostka warto wspomnieć, że „Bory Tucholskie miały 5 wagonów, a „Warmia” 2, w tym jeden łączony pierwsza i druga klasa.



Obecnie sytuacja tego odcinka (jak wyżej wspomniano) jest niewyjaśniona. Z Lidzbarka do Działdowa jeżdżą sporadycznie (albo raczej jeździły) pociągi towarowe do zakładów produkcji betonu. Ale odcinek z Lidzbarka do Brodnicy oficjalnie na mapach linia nie istnieje. Albo prędkość szlakowa wynosi 0 km. Przez wiele lat, nawet jeszcze w 2022 fragment ten był zarośnięta. Rosły tam prawie dwumetrowe choinki. Obecnie sytuacja wygląda troszkę lepiej, podobno nawet kilka dni temu były prowadzone prace utrzymaniowe na moście nad Drwęcą w Nowym Dworze. Nie wiem z czego to wynika, chodzą plotki, że jakiś prywaciarz odbył parę razy podróż samochodem przerobionym na tory z Lidzbarka do Brodnicy. Pytanie czy te prace były robione specjalnie pod niego, czy tak ogólnie. Bo linia 208 w sumie ma znaczenie strategiczne, podczas wojny i zaraz po stanowiła ona alternatywną oś transportową wschód – zachód.
Ale co będzie później, jak zawsze czas pokaże.