11. Z Okalewka trasą (prawie) „V-kształtną” przez Okalewo i Skrwilno do Rypina

Kolejna trasa, tak jak tytuł wskazuje ma prawie kształt litery „V”. Jest to takie uogólnienie, najprościej rzecz ujmując prowadzi najpierw na południe, a od połowy na północ.

Tym razem zmieniamy klimat i strony. Wybrałem się na południe, a właściwie południowy zachód. Jedziemy busem do Okalewka znanego nam z wycieczki do Trójstyku granic województw (https://maronwedruje.com/2023/07/26/wokol-komina-3-trojstyk/). Tylko wtedy z przystanku szliśmy w lewo, a tym razem wędrujemy w przeciwnym kierunku według znaków na Syberię (niezbyt dobrze kojarząca się nazwa). Poruszamy się w kierunku południowym asfaltową drogą w kiepskim stanie, po około dwóch kilometrach mijamy znaki informujące o końcu województwa kujawsko-pomorskiego, a po chwili o początku mazowieckiego. Jednak według mapy nie przekraczamy granicy, jedynie wzdłuż niej idziemy.

Następnie na skrzyżowaniu główna droga skręca lekko w lewo, a my idziemy prosto wąską asfaltową ścieżką (ma szerokość sporego dywanu). Zaraz za rozstajem po lewej stronie mamy miejsce postojowe. Wędrujemy cały czas na południe i przez las. Jedynie mniej więcej w połowie drogi mamy kilka zawijasów. Po wyjściu z lasu dochodzimy do zabudowań przysiółka Czerwonka (nie mylić z taką miejscowością w województwie warmińsko-mazurskim), który obecnie należy do Okalewa. Po dalszych dwóch kilometrach dochodzimy do właściwej wsi i skrzyżowania z drogą wojewódzką nr 563 Rypin – Mława. Warto w tym miejscu trochę zboczyć z trasy, we wsi znajduje się kościół pw. Matki Bożej Szkaplerznej oraz zabytkowy pałac.


Wracamy jednak do naszej wycieczki. Po dojściu do wspomnianej drogi wojewódzkiej skręcamy w lewo i wędrujemy nią około kilometra. Tam na przeciwko stawów mamy ścieżkę w prawo, którą wybieramy. Teraz mamy przyjemną szutrową ścieżkę przez las. Po jego opuszczeniu dochodzimy do zabudowań osady Niemcowizna Okalewska (niedaleko znajduje się również Niemcowizna Szustkowska oraz właściwą wieś Szustek). Skąd taka nazwa? Prawdopodobnie kiedyś była tu kolonia niemiecka, jednak obecnie nie ma po nich (Niemcach, nie kolonii) śladów. Następnie docieramy do Szczawna, gdzie na skrzyżowaniu wybieramy drogę w prawo według drogowskazów na Skrwilno. Idziemy ścieżką rowerową ulicą Leśną, po jakimś czasie po prawej stronie ukaże nam się jezioro Skrwilno wraz z wieżą widokową. Natomiast po lewej stronie wchodzimy w pierwszą ścieżkę do lasu, skręcamy w lewo i w prawo i dochodzimy do pomnika ofiar hitleryzmu. Wracamy inną drogą w kierunku południowym, tam prowadzi lepsza prawie utwardzona ścieżka ze znakami informacyjnymi.

Wracamy do chodnika ze ścieżką rowerową, po dalszych pięciuset metrach osiągamy wreszcie Skrwilno. Tu również na skrzyżowaniu ulicy Leśnej i Bieżuńskiej stoi mały pomnik ofiar hitleryzmu.

Pierwotnie chciałem w tym miejscu iść prosto na południe ulicą Leśną w kierunku Zambrzycy, jednak usiadłem na ławeczce i przemyślałem sprawę. Wybrałem wersję trochę bardziej dookoła, ale przy okazji też ciekawszą. Mianowicie przez centrum wsi koło kościoła pw. Św. Anny, cmentarza, przez pola nad Skrwą oraz Rudą (taka wieś, nie mylić z leśną osadą o tej samej nazwie w okolicy Górzna). Wszystko stanie się jasne po obejrzeniu mapki. W sumie dobrze się stało, bo ominęło mnie dużo asfaltu 😀


Jednak nie cały, wiadomo. Od Zambrzycy niestety towarzyszy nam on przez ładne kilka kilometrów (dokładnie to prawie 7). Zatem za tą wsią przechodzimy przez kolejny już most na Skrwie i wchodzimy znowu do województwa mazowieckiego (tym razem tak na dłużej) i przypadkowo asfalt się poprawia. Następnie mijamy Dziki Bór, Zawady i docieramy do Karlewa. Po prawej stronie w pewnej odległości znajduje się jezioro Urszulewskie, nad którym jest kilka ośrodków wypoczynkowych i plaż. Nazwa pochodzi od miejscowości Urszulewo, od której wziął się także mezoregion Równina Urszulewska (szerzej zainteresowanych tą tematyką odsyłam do lektury Jerzego Kondrackiego „Geografia regionalna Polski”). Jednak podczas tej wycieczki nie docieramy nad sam akwen, nadrobimy to kiedy indziej. W Karlewie docieramy do kolejnej drogi wojewódzkiej tym razem nr 560 z Brodnicy przez Rypin, Sierpc do Bielska (nie, nie chodzi o Bielsko-Białą, tylko wieś Bielsk w powiecie płockim). Kilkaset metrów przed skrzyżowaniem dochodzi do nas jeszcze z lewej strony zielony szlak pieszy. Wędrujemy teraz jakiś czas z nim, na rozstaju dróg wybieramy opcję w prawo według znaków na Rypin. Po chwili po prawej stronie stoi mały kościół pw. Św. Wawrzyńca. Na szosie panuje spory ruch, więc trzeba uważać (chyba, że komuś życie niemiłe, to wtedy droga wolna).


Po około 300 metrach szlak opuszcza nas i skręca w lewo wraz z drogowskazami na Szczutowo (te znajduje się na linii 33 przed Sierpcem, nie mylić z innym niedaleko Brodnicy między Miesiączkowem, a Gołkowem). Po dalszych 200 metrach my również skręcamy w prawo w leśną ścieżkę, na której znajduje się szlaban. Znowu towarzyszy nam przyjemna leśna ścieżka. Na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w prawo w kierunku północnym. Cały ten odcinek po lewej stronie mamy tor linii kolejowej nr 33. Jednak ich nie przekraczamy, jedynie zbliżamy się na kilkadziesiąt metrów, by ostatecznie znowu dotrzeć do skrzyżowania z drogą nr 560. Przechodzimy przez szosę (w tym miejscu znajduje się nawet przejście dla pieszych) i maszerujemy dalej prosto. Po jakimś czasie wychodzimy z lasu, mijamy Nowe Skudzawy i Skudzawy właściwe. Idąc dalej mamy Modlin (nie mylić z tym pod Warszawą, gdzie jest twierdza), tam skręcamy z głównej drogi w prawo (właściwie, to główna droga skręca w prawo, a odnoga prowadzi prosto). Po drodze mijamy dwie oryginalne białe kapliczki.

Z Modlina wędrujemy dalej w kierunku północnym do Kwiatkowa. Tam trasa prowadzi trudnym leśnym terenem, ścieżki są słabo wydeptane, zarośnięte i niektóre prowadzą wertepami. Wreszcie po wyjściu z tego labiryntu docieramy do asfaltowej trasy w okolicy Dylewa. Od tej wsi znowu wędrujemy na północ, mając po lewej stronie tor kolejowy. Maszerujemy dalej, asfaltowa ścieżka zamienia się najpierw w piaszczystą, potem przez chwilę mamy płyty, następnie kostkę brukową. Cały czas towarzyszą nam osiedla domków jednorodzinnych. Przed nami możemy dostrzec wysokie silosy, są to zabudowania zakładów Cedrob. Wreszcie zaczyna się chodnik i pojawia się nazwa ulicy – Polna. Na końcu skręca ona lekko w prawo, następnie lewo i ostatecznie osiągamy ulicę Mławską w Rypinie. Maszerujemy nią w lewo przez tor kolejowy, zaraz za przejazdem skręcamy w wąską ścieżkę, którą dochodzimy do dworca PKP i PKS. Tu nasza wycieczka się kończy, pierwotnie miało być 46 km, ale wyszło 51 😀

Same miasto Rypin również jest warte zwiedzenia, jednak tego dnia złapała mnie potworna burza, więc o tym innym razem.


 

Opublikowane przez Maron_wędruje

Pochodzę z Brodnicy w kujawsko-pomorskim, lubię piesze wycieczki po okolicy i nie tylko

Jedna odpowiedź na “11. Z Okalewka trasą (prawie) „V-kształtną” przez Okalewo i Skrwilno do Rypina

Dodaj komentarz