9. Jabłonowo – Ciche – Brodnica

Nie zwalniamy tempa, za oknem nadal pogoda wiosenna (a nawet letnia), więc nie siedzimy na tyłku, tylko wychodzimy w plener! Jedziemy Arrivką z Brodnicy do znanego już nam z wielu wycieczek Jabłonowa Pomorskiego. Wychodzimy z budynku dworca kolejowego i wybieramy drogę na wprost. Po około 500 metrach po lewej stronie mijamy ogródki działkowe, a po prawej kolejno Salę Królestwa Świadków Jehowy, stadion, mleczarnię i piekarnię. Zaraz za piekarnią mamy skrzyżowanie, ze znakami na Górale prosto i na Buk Góralski w lewo. My wybieramy tę drugą opcję. Jest to ulica Polna. Wcześniej mijamy znaki informujące o opuszczeniu Jabłonowa i wejściu do Piecewa. Idziemy teraz polną szosą, po lewej stronie widzimy bramki sieci trakcyjnej linii 353. Jeszcze przez jakiś czas będziemy szli wzdłuż tych torów. Gdzieniegdzie na polach widzimy wylewy, jednak podobnie jak ostatnio jest to spowodowane wiosennymi opadami. Po około kilometrze mijamy przejazd kolejowy z linią 208 do Brodnicy, którą wcześniej przyjechaliśmy.

Za torami po lewej stronie mamy zabudowania, a po prawej znak Buk Góralski. Zaraz przed nim jest również zejście w szutrową drogę, w którą skręcamy. Możemy iść dalej asfaltem i tam będziemy mieli odcinek przy torach, jednak warto pójść w prawo. Po jakimś czasie droga skręca w lewo, na kolejnym skrzyżowaniu skręcamy w prawo i dochodzimy do małego zbiornika wodnego. Jest to Jezioro Gorzechówko. Na mapie droga prowadzi w pewnej odległości od wody, jednak w terenie jest tam brama i trzeba zejść nad samo jezioro. Po lewej stronie widzimy stok porośnięty kwiatkami. Idąc dalej wzdłuż zbiornika wodnego dochodzimy ponownie do głównej drogi, którą wcześniej opuściliśmy i dochodzimy do centrum wsi. Tam skręcamy w prawo, następnie w drugą drogę w lewo. Za skrzyżowaniem widzimy ruiny opuszczonego domu.

Po skręceniu z prawej strony mamy mały cmentarz ewangelicki, na którym znajduje się pamiątkowa tablica i pozostałości trzech grobów. Na wielu mapach nie ma tej nekropolii, więc warto mieć otwarte oczy. Dalej droga prowadzi lekko pod górkę, następnie skręcamy w pierwszą odnogę w prawo. Tym razem jest to kolejna szutrowa droga, ona również prowadzi pod górkę. Na szczycie mamy kolejne ruiny, tym razem jest to jedna ceglana ściana, a właściwie jej strzępy. W dalszej części przed nami widzimy wysoki las sosnowy, po lewej również pojawiają się drzewa, jednak troszkę niższe. Po kilku minutach dochodzimy do skrzyżowania z asfaltową drogą Górale – Ostrowite, którą szliśmy już kiedyś przy okazji wycieczki z Konojad do Jamielnika (https://maronwedruje.wordpress.com/2023/07/28/wokol-komina-4-do-jamielnika/ ) W tym miejscu droga prowadzi granicą województwa kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego, oczywiście na drodze nie ma znaków informujących o tym fakcie. Na skrzyżowaniu idziemy w prawo, czyli w dół, czyli w stronę Góral. Ale nie na długo, bo po około 100 metrach ponownie skręcamy w lewo w szutrową ścieżkę i wchodzimy do lasu. Przy drodze mamy pełno kłód, czy jak kto woli w terminologii drwali dłużyc, gdyż jest to sezon na wyrąb.

Po około kilometrze dochodzimy do skrzyżowania z żółtym szlakiem, który jak już wiemy z poprzednich wpisów wije się przez całe Pojezierze Brodnickie (https://maronwedruje.wordpress.com/2023/07/20/szlak-zolty-czesc-2-ostrowite-brodnica/). Skręcamy w lewo i maszerujemy jakiś czas szlakiem, po jakimś czasie z lewej strony (z Ostrowitego) dochodzi niebieski, a żółty tam skręca. Zatem kolejny fragment szukamy na drzewach znaków koloru błękitnego. Po lewej stronie mijamy okazałe rezydencje z których część należy do Ostrowitego, a część do osady Wronki. Po kilkuset metrach szlak skręca w prawo wzdłuż jeziora Mieliwo i dalej do Brodnicy (https://maronwedruje.wordpress.com/2023/07/16/szlak-niebieski-ostrowite-kolo-jablonowa-brodnica/ ), a my idziemy dalej prosto. Po kilku minutach mamy jezioro Głowińskie w okazałości, mamy również znaki do punktu czerpania wody, jest to idealne miejsce żeby usiąść na plaży i podziwiać piękno tafli jeziora.

Po odpoczynku droga prowadzi dalej wzdłuż akwenu, jednak po około dwóch kilometrach zbiornik się kończy. Idziemy dalej w kierunku południowym szeroką ścieżką, po prawej stronie mamy jezioro Ciche, jednak nie widać tego w terenie. Warto jednak skręcić nad wodę, gdyż znajduje się tam punkt widokowy, na niektórych mapach oznaczony jako wieża, więc można dać się zrobić w konia, czy tam w Konia (wieś, a właściwie osada Koń znajduje się na drugim brzegu jeziora 🙂 ). Jednak widok z punktu przy dobrej pogodzie jest bardzo dobry, więc nie ma co żałować. Ja również dałem się nabrać, bo przegapiłem moment skrętu do punktu i musiałem wracać do głównej drogi tą samą trasą. Znaczy teoretycznie, bo praktycznie poszedłem na wprost stromym urwiskiem przez krzaki na drogę przy jeziorze i oszukałem system 😀

Po wyjściu z lasu mamy znaki wsi Ciche i pierwsze zabudowania. Na mapach te tereny są oznaczone jako Marianowo. Po prawej stronie mijamy ośrodek wypoczynkowy Ciche, pamiętam, że za dzieciaka zawsze jeździli tam harcerze. Idąc dalej dochodzimy do drogi powiatowej z Brodnicy do Łąkorza i do centrum wsi. Na skrzyżowaniu idziemy w lewo, dalej mijamy malutki kościółek pod wezwaniem Św. Stanisława Biskupa Męczennika. Następnie po prawej stronie mamy sklep, a po prawej przystanek autobusowy i drogę na Robotno (chodzi o jezioro o tej nazwie, bo jest też tam osada Robotno-Fitowo), w którą skręcamy. Kiedy asfalt się kończy, kończą również się zabudowania i zaczyna się las. W prawo mamy asfaltową drogą, jednak my idziemy dalej, gdzie znajduje się rozstaje dróg. My wybieramy tę najbardziej w prawo.

Następne 5 kilometrów to las, las i jeszcze raz las, jedynie mniej więcej w połowie odcinka po prawej stronie mamy sporą polankę. W razie wątpliwości i pytań, na wszystkich skrzyżowaniach wybieramy drogę na wprost. Wreszcie po około 5 kilometrach również po prawej stronie wyłania się jezioro Kochanka oraz dalej jezioro Zbiczno. Ponownie krzyżujemy się z żółtym szlakiem i dochodzimy do drogi Zbiczno – Jajkowo przez Pokrzydowo. Mijamy bunkier, szlak skręca w pierwszą drogę w lewo, a my wybieramy drugą. Obie ścieżki są równoległe. Po dwustu metrach mamy skrzyżowania, na którym idziemy w lewo. Wędrujemy przez las jeszcze około 1,5 kilometra, po czym skręcamy w drugą drogę w prawo. Po chwili drzewa się kończą i idziemy polną drogą, przy której rosną drzewa mirabelkowe (akurat kiedy ja przechodziłem, był okres ich kwitnienia). Po jakimś czasie na mapie mamy skręt w prawo obok dawnej gorzelni, jednak w terenie go nie ma. Tak samo jak na mapie nie występuje żwirownia, a fizycznie jest.

Także niestety trzeba ominąć zabudowania dookoła i nadłożyć około kilometra, ale mówi się trudno. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Dochodzimy do centrum wsi Brzezinki, w prawo droga prowadzi do Żmijewa, a my skręcamy w lewo. Po chwili widzimy PGR od drugiej strony, gdzie okazuje się, że obecnie znajduje się tam stadnina koni. Idąc dalej mijamy pomnik przyrody – sosnę zwyczajną. Po prawej stronie mamy las/park/zagajnik, który trochę przypomina dawny cmentarz. Przywodzi na myśl również jedną z ostatnich scen filmu „Katyń”, gdzie polscy oficerowie są rozstrzeliwani przez sowietów (akurat mamy kwiecień, ehhh, za dużo złych skojarzeń…).

Gdybyśmy poszli drogą w lewo, to dojdziemy do znanego już nam pomnika w kształcie orła, więc wszystko pasuje. My jednak idziemy prosto, na chwilę znowu wchodzimy do lasu, mijamy leśnictwo Karbowo, gdzie mamy również tabliczkę z nazwą ulicy – Brzozowa. Następnie skręcamy w pierwszą ulicę w prawo o wdzięcznej nazwie Pokrzywki, zabudowania również tworzą osadę o tej nazwie. Właściwie nie jest to osada, tylko suburbia Brodnicy, ale mniejsza o nazewnictwo. Maszerujemy asfaltem (w przypadku upalnej pogody jest to mordęga, gdyż podłoże lubi się roztapiać i przyklejać do butów). Wreszcie osiągamy skrzyżowania z ulicą Żmijewską, która jak sama nazwa wskazuje prowadzi do Żmijewa i skręcamy w lewo. Po drodze mijamy coraz więcej zabudowań i dochodzimy do centrum wsi Karbowo. Tu ponownie dałem się zrobić w bambuko, gdyż również chciałem przejść przez tereny dawnego PGRu, lecz oczywiście teren prywatny i brama. Tak że przez pola dochodzimy do ulicy Olsztyńskiej, potem Kolejowej, a dalej do centrum drogę już znamy 😀

Opublikowane przez Maron_wędruje

Pochodzę z Brodnicy w kujawsko-pomorskim, lubię piesze wycieczki po okolicy i nie tylko

Jedna odpowiedź na “9. Jabłonowo – Ciche – Brodnica

Dodaj komentarz