Co prawda w kalendarzu mamy już listopad i temperatury nie są już takie jak w lipcu czy w sierpniu, jednak nadal można czerpać przyjemność ze spacerów i wycieczek. Oczywiście dzień też już jest krótszy niż latem, dlatego polecam zaopatrzyć się w latarkę (ja osobiście korzystam z tak zwanej czołówki żeby mieć wolne ręce). Oprócz tego obowiązkowym wyposażeniem w trakcie jesiennych eskapad będzie termos z ulubionym rozgrzewającym napojem, jak i elementy odblaskowe.

Zatem kolejna trasa prowadzi ze znanego już nam Ostrowitego koło Jabłonowa do Grudziądza. Dojazd z Brodnicy był już kiedyś podany, jednak pozwolę sobie go przypomnieć. Z miasta nad Drwęcą dojeżdżamy pociągiem Arrivy do Jabłonowa Pomorskiego, następnie przesiadamy się w pociąg Przewozów Regionalnych (czy jak kto woli PolRegio) w kierunku Iławy i wysiadamy na pierwszej stacji. Najlepiej na tę wycieczkę wyruszyć w tygodniu, gdyż w weekend kursuje tam znacznie mniej pociągów i można nie zdążyć przed zachodem słońca. Wysiadamy na znanej nam już stacji Ostrowite, jednak do tej pory zawsze przechodziliśmy przez tory i szliśmy w prawo szlakiem żółtym lub niebieskim. Tym razem skręcamy w lewo i kierujemy się szlakiem zielonym. Szlak ten zaczyna się w samym Ostrowitem i prowadzi aż do Radzynia Chełmińskiego, miasta znanego z ruin zamku, gdzie kręcono między innymi popularny film dla dzieci Pan Samochodzik i Templariusze. Jednak do Radzynia dojdziemy podczas innej wycieczki. Ogólnie z Ostrowitego do Grudziądza można przejść kilkoma drogami, zarówno od południa jak i od północy. Długość tras wynosi od 42 do 62 km. Dziś przyjrzymy się wariantowi północnemu, który jest jednocześnie najkrótszy. Przy okazji warto wspomnieć, że na niektórych starszych mapach nie ma zaznaczonych szlaków, którymi prowadzi dzisiejsza trasa, dlatego trzeba mieć się na baczności, żeby się nie zgubić. Ja korzystam z aplikacji Mapa Szlaków Turystycznych, gdzie jest tylko szlak zielony, a dalszych nie ma; dlatego warto również zaopatrzyć się również w aplikację Szlaki, gdzie baza jest znacznie bardziej pojemna.

Z Ostrowitego kierujemy się na północny zachód wspomnianym szlakiem. Zaraz za dworcem po prawej stronie mijamy ruiny z kominem, prawdopodobnie pozostałości po dawnym PGRze. Po dwóch kilometrach dochodzimy do zabudowań wsi Rywałdzik (istnieje również wieś Rywałd, gdzie znajduje się Sanktuarium Maryjne, w którym przez kilka dni był internowany Kardynał Stefan Wyszyński). W Rywałdziku mijamy skrzyżowanie i idziemy dalej do Wsi Płowęż. Tam mamy kościół pw. Św. Małgorzaty wraz z przykościelnym cmentarzem.



Przed kościołem mamy skrzyżowanie i drogowskazy w lewo do Nowej Wsi Szlacheckiej. (Warto tu zboczyć ze szlaku i udać się do tej miejscowości, gdyż znajduje się tam zabytkowy Pałac oraz plaża nad Jeziorem Dużym. Potem dochodzimy do skrzyżowania z czerwonym szlakiem, którym idziemy w prawo w kierunku północnym). Wędrujemy zgodnie ze wskazaniami szlaku w ścieżkę po lewej stronie od budynku kościoła i dalej przechodzimy przez pagórkowate pola, aż do wsi Płowężek. Tam mamy skrzyżowanie z czerwonym szlakiem z kierunku Jabłonowa i Nowej Wsi. Jest to ten szlak, który zaczyna się w Brodnicy. Od skrzyżowania idziemy szosą, mijamy most na rzece Osa oraz granicę gminy Świecie nad Osą.

Dalej szosa prowadzi w niewielkim wąwozie, po około 2 km, szlak skręca w prawo polną ścieżkę. Idziemy dalej wśród pól w kierunku północnym, w końcu naszym oczom ukazują się wiejskie zabudowania, między innymi stodoła i obora z krówkami. Są to pozostałości dawnego PGRu w Lisnowie. W tym miejscu trzeba uważać, gdyż droga jest bardzo gęsto eksploatowana przez traktory, przez co łatwo wpaść w błotne kałuże. Dalej szlak dochodzi do asfaltowej drogi i skręca w lewo. Za wiejskimi zabudowaniami również znajduje się pałac oraz stadnina koni.





Idziemy dalej chodnikiem aż do placu, gdzie na wprost widzimy kościół pw. Chrystusa Króla. Tu szlak mija kościół po prawej stronie, jednak równie dobrze można wybrać ścieżkę po lewej, gdyż później te dwie drogi się skrzyżują. Idąc dalej asfaltową szosą po lewej stronie mijamy Jezioro Szańcowe. Następnie dochodzimy do skrzyżowania pięciu dróg i skręcamy w trzecią w prawo. Tu mamy spore wzniesienie i dochodzimy do wsi Szonowo, tam przechodzimy przez skrzyżowanie prosto i idziemy dalej asfaltem z wyznaczoną ścieżką rowerową. Po pewnym czasie po prawej stronie oczom naszym ukaże się kolejne jezioro, to jest Jezioro Łasińskie.




Idziemy drogą aż do rozwidlenia, które prowadzi na most przez jezioro. W tym momencie mamy do wyboru 3 drogi, niestety wszystkie wiążą się z koniecznością marszu z drogą wojewódzką, co jak wiadomo jest bardzo uciążliwe dla pieszego. Na mapce zamieszczam przebieg wszystkich trzech opcji.

Jak widzimy najszybsza jest opcja nr 2, która prowadzi od mostu na południe przez Jakubkowo, Bogdanki i Hermanowo, jednak jednocześnie jest tu najwięcej asfaltu, więc kwestia chęci i dobrych butów. Opcja pierwsza i trzecia niewiele się różni, z tym że ostatnia prowadzi przez miasto Łasin, w którym można zaopatrzyć się w prowiant, oraz zwiedzić samo miasto. Ja osobiście wybrałem opcję numer jeden: zaraz za mostem w lewo i bulwarem wzdłuż jeziora przez kąpielisko z pomostem do opuszczonego ośrodka wypoczynkowego przy ulicy Sportowej i dalej polną ścieżką do głównej drogi.




Jest to droga wojewódzka nr 538, idziemy nią około 4 km, do momentu ujrzenia po lewej stronie tablic Rezerwatu Dolina Osy.





Tam skręcamy zgodnie ze znakami szlaku żółtego w prawo, oczywiście na tej mapie tego szlaku nie ma 😀 Mijamy mostek na Osie wraz z jazem i młynem we wsi Słupski Młyn.


Teraz rozpoczyna się najciekawszy moim zdaniem odcinek naszej wycieczki, idziemy leśnym pofałdowanym terenem, jeśli warunki pogodowe są sprzyjające, to przy okazji możemy pozbierać grzyby. Warto często sprawdzać w telefonie lokalizację, gdyż szlak jest słabo oznakowany na drzewach. Idziemy przez osadę Karasek, następnie przez wieś Orle nad Jeziorem Salno.


Później dochodzimy do skrzyżowania, gdzie w lewo dojdziemy do wsi o tej nazwie, a my idziemy w prawo i wchodzimy do Dąbrówki Królewskiej.


Przechodzimy przez wieś, mijamy po lewej stronie kościół pw. Świętego Jakuba. Potem mamy po prawej stronie znak drogowy informujący o spadku oraz wieżę telefonii komórkowej. Idziemy chwilkę w dół, po czym po lewej stronie dochodzi droga szutrowa, w którą skręcamy. Idąc dalej prosto szosą doszlibyśmy do głównej drogi krajowej 16, gdzie w razie gdyby ktoś był już zmęczony można iść łapać autobus w kierunku Grudziądza.

My jednak jeszcze mamy siłę, więc idziemy dalej szutrową w drogą. Po kilkuset metrach idziemy górną granicą doliny Osy, po prawej stronie mamy widok w dół na rzekę. W tym miejscu droga robi kilka serpentyn i zawijasów, jednak nie warto się tym przejmować. Idziemy dalej wzdłuż rzeki około 5 km, po drodze mijamy kilka osuwisk i wyrobisk.









Wreszcie dochodzimy do asfaltowej drogi podpisanej jako ulica Szarotkowa. W tym miejscu mamy kolejny wybór. Możemy, tak jak ja skręcić w prawo, gdzie po chwili miniemy tablicę graniczną miasta Grudziądz, a następnie ulicą Maciejkową przez most na Osie dojdziemy do ulicy Paderewskiego i przez tory kolejowe dojdziemy do przystanku kolejowego Grudziądz Owczarki.



Mamy tam również pętlę, łapiemy autobus linii nr 3 w kierunku Szpitala Rydygiera i wysiadamy na przystanku Królewska niedaleko dworca.

Jednak skręcając w lewo idziemy dalej żółtym szlakiem i dochodzimy do dworca głównego dochodzimy dopiero po 16 km. Warto tą trasą przejść się osobno, gdyż prowadzi ona koło Księżych Gór z umocnieniami miejskimi, fortecami, schronami itd.

3 myśli na temat “Szlak Zielony/Czerwony/Żółty – Ostrowite koło Jabłonowa – Grudziądz”