Następna trasa prowadzi za Konojad do Jamielnika. Dojazd jest podobny jak do Jabłonowa, tylko wysiadamy na drugiej stacji. Wychodzimy przez dworzec PKP i idziemy do głównej drogi.


Ogólnie w tym miejscu planowałem iść w lewo szosą bezpośrednio na Górale i obok kościoła pw. Dobrego Pasterza, ale nie wiedzieć czemu poszedłem prosto nieoznaczoną trasą 😀




Dalej droga wchodzi do lasu i skręcamy w lewo. Idziemy koło zabudowań osady o nazwie Osiedle Leśne i dochodzimy do żółtego szlaku (Odcinek drugi Ostrowite – Brodnica).

Szlakiem idziemy jakiś czas do wsi Górale. Kiedy ostatnio szliśmy tym szlakiem, pomaszerowaliśmy dookoła nad jeziorem Głowińskim, ja jednak tym razem postanowiłem przejść skrótem drogą asfaltową bezpośrednio na Ostrowite.

Tam mijamy znany nam już kościół, dawny PGR oraz jeziorko i dochodzimy do skrzyżowania przed dworcem PKP. Tam skręcamy w prawo według drogowskazów do Wardęgowa.



Idziemy dalej poprzez pola rzepaku (akurat szedłem tędy w maju, więc trafiłem na szczyt żółtego rozkwitu tej rośliny. We wspomnianym już Wardęgowie znajduje się Sanktuarium Maryjne, gdzie kiedyś podobno jakimś dzieciaczkom ukazała się Maryja na drzewie. Od tamtego czasu co roku w poniedziałek po Zielonych Świątkach odbywa się tam nabożeństwo, a z Brodnicy wyrusza piesza pielgrzymka. Poza tymi uroczystościami miejsce jest cały czas zamknięte, jedynie co niedzielę odprawiana jest jedna msza w południe.



Idziemy dalej, mijamy pod drodze osady Gajówka i Lipowa Góra i dochodzimy do skrzyżowania, na którym skręcamy w prawo. Mamy tam obelisk pamięci żołnierzy napoleońskich. Tu droga jest bardziej uczęszczana, więc należy zachować szczególną czujność. Idziemy poboczem przez Osadę Wichertowo i dochodzimy do dużej wsi Łąkorz.



Znamy już ją z zielonego szlaku, jednak wtedy jedynie przecinaliśmy ją w poprzek, a teraz przechodzimy wzdłuż i możemy zobaczyć, że ciągnie się ona przez kilka ładnych kilometrów. Na początku po lewej stronie mijamy wiatrak typu holenderskiego, niestety troszkę podupadł, bo jest pozbawiony ramion, czy tam skrzydeł. Idąc dalej mamy kościół pw. Św. Mikołaja, dalej odchodzi droga do Gaju, którą kiedyś szliśmy do Biskupca. Wreszcie również po lewej stronie mijamy Muzeum Lokalne Wsi Lubawskiej. Niestety, kiedy chciałem tam zajść, to akurat było zamknięte, więc Wam nie opowiem co tam się znajduje.






Idziemy dalej prosto do końca wsi. Droga asfaltowa skręca tam delikatnie w prawo, my natomiast wchodzimy prosto w szutrową ścieżkę. Po jakimś czasie wchodzimy do lasu, na jego skraju mamy stary cmentarz ewangelicki z przełomu XIX i XX wieku, na którym zachowało się kilka ładnych nagrobków.






Wędrujemy dalej przez las, po drodze mijamy Leśnictwo Łąkorz wraz ze szkółką leśną, następnie mijamy na drzewach znaki w kształcie podkowy. Są to oznaczenia szlaku konnego.




Następnie skręcamy w lewo i idziemy około kilometra w kierunku północnym, aż dochodzimy do bardzo przyjemnego miejsca postojowego i parkingowego przy drodze wojewódzkiej nr 538 z Radzynia Chełmińskiego do Nidzicy (tutaj odcinek z Biskupca do Nowego Miasta). Po minięciu drogi idziemy dalej prosto i dochodzimy do rzeki Kakaj, która podobno jest szlakiem kajakowym, ale nie wiem jak one się tam mieszczą 😀




Skręcamy przy rzeczce w prawo i idziemy wzdłuż jej brzegu zawijasami i slalomem, aż dochodzimy do małego mostku, który mijamy i skręcamy w lewo. W tym lesie również można się zgubić, dlatego wstawiam mapki. Maszerujemy tym labiryntem leśnym kilka kilometrów, po drodze mijamy Rezerwat Przyrody Łabędź, oraz Użytek Ekologiczny Świńskie Kąty II i dochodzimy na skraj lasu w osadzie o nazwie Leszczyniak.




Tam droga znowu się poszerza, idziemy chwilę prosto, po czym skręcamy w lewo i dochodzimy do torów kolejowych linii 353, które mijamy i wędrujemy dalej. W końcu dochodzimy do wsi Krotoszyny, na skrzyżowaniu z główną drogą skręcamy w prawo. (Jeśli ktoś jest zmęczony/głodny/zmarznięty/przemoczony, to w tym miejscu zamiast skręcać w prawo, może pójść w przeciwnym kierunku, by po jakichś dwóch kilometrach dojść do znanej nam już stacji Biskupiec).




Jednak jeśli jeszcze masz siłę, to warto pójść w prawo w kierunki wsi Szwarcenowo. Droga prowadzi przez pola. We wsi znajduje się malowniczo położone jezioro Trupel, przez które przepływa rzeka Osa i na środku którego są 2 malutkie wyspy. Można zejść z naszej trasy w lewo na małą plażyczkę, są tam oznaczenia. Odległość wynosi około 500 m.




Po chwili odpoczynku ruszamy dalej, po lewej stronie mijamy położony na górce kościół pw. Św. Mikołaja wraz z otaczającym go cmentarzem. Idąc dalej dochodzimy do skrzyżowania, w lewo mamy znaki na Wielką Wólkę, a my idziemy prawo na wieś Wonna. W tej miejscowości również jest cmentarz, na którym stoi zabytkowa kapliczka.


Tam również mijamy skrzyżowanie, na którym idziemy prosto i po jakichś 3 kilometrach naszym oczom ukazują się pierwsze zabudowania wsi Jamielnik.


Wędrujemy dalej, przechodzimy wiaduktem pod torami linii 353 i od tyłu dochodzimy do dworca PKP.

4 myśli na temat “4. Z Konojad przez Wardęgowo i Szwarcenowo, nad Kakajem do Jamielnika”